-Nie mam watahy więc… mogłabym dołączyć – Powiedziałam do Khana. Była już ciemna noc więc postanowiliśmy że zatrzymamy się by odpocząć. Spojrzałam na swoją łapę. Opuchlizna zeszła, już prawie nie bolała, stwierdziłam że jest tylko zbita. Pomyślałam chwilę i powiedziałam.
-Dziękuję Khan że mi pomogłeś… Do jutra z moją nogą powinno być lepiej więc jak chcesz możesz iść. –Powiedziałam udając obojętność na to co zrobi, ale w prawdzie nie chciałam zostać sama w lesie.
-Skoro nalegasz… Cześć… -Powiedział i zniknął. –Cześć… -Wyszeptałam i wstałam poszłam w stronę wodospadu który przed chwilą zauważyłam. Położyłam się blisko wodospadu przy skale i zasnęłam.
~***~
Obudziły mnie promienie słońca. Wstałam i napiłam się z wodospadu. Otrzepałam się z wody. Słońce zdążyło już wzejść na taką wysokość że wodospad lśnił. Postanowiłam że coś zjem i pozwiedzam. Ruszyłam na pobliską łąkę na której rośnie dużo dmuchawców. Schowałam się za pobliskim drzewem i wypatrywałam zdobyczy. W końcu znalazłam dorodnego jelenia. Podkradłam się do niego, naprężyłam się i skoczyłam prosto na jelenia. W końcu gdy go upolowałam zabrałam się za jedzenie. Jak skończyłam wstałam i poszłam zwiedzać las z miejsca skąd przyszłam. Ominęłam wodospad i poszłam. Doszłam do plaży. Spojrzałam na piasek, wodę. Nigdy nie byłam na plaży. Patrzyłam na ryby i na majestatyczne koralowce. Gdy spostrzegłam że słońce jest już na środku nieba postanowiłam że pójdę zwiedzać dalej. Wstałam i zobaczyłam że przygląda mi się czarno-biała wadera. Postanowiłam że zignoruję to że się we mnie wpatruje. Lecz wadera podeszła do mnie.
-Kim jesteś? – Powiedziała. Ja za to łaskawie się zatrzymałam i odwróciłam. Wadera nie spuszczała mnie z oczu. Spojrzała na mnie ostro, oznajmiając że czeka na odpowiedź.
-Kora – Odpowiedziałam. Wadera odpuściła mi trochę i powiedziała.
<Miva? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz